Dwa i pół roku temu świat zredefiniował na nowo większość rzeczy, które znaliśmy do tej pory ze zwykłego codziennego życia. Od sposobu pracy i komunikowania się, przez sposób robienia zakupów aż do rewolucji w sposobie myślenia o zdrowiu i dbaniu o nie.
Dziś wprawdzie nikt nie ogłosił końca pandemii ale na horyzoncie zbierają się kolejne ciemne chmury. Najpewniej już za chwilę przez polskie gospodarstwa przejdzie tsunami związane z dramatycznymi wzrostami cen. Już znacząco drożeje wszystko z czego Polacy nie mogą zrezygnować : energia, ogrzewanie, paliwo, edukacja dzieci, żywność.
Obserwując uważnie rynek nie zauważam zmian kursu marek, poza podwyżkami cenników, co skutkuje z kolei podwyżkami cen półkowych. Nie zauważam również zmiany strategii sieci handlowych choć tutaj akurat nie spodziewałbym się większych zmian - w dalszej części znajdziecie jednak ciekawe 2 przykłady. W całym tym procesie, każdy z jego uczestników próbuje każdym możliwym sposobem niwelować zmiany w kosztach, przesuwając je na następnego w kolejce. Dostawca na producenta, producent na dystrybutorów, sklepy i sieci handlowe a te z kolei na kupującego.
Dochodzimy do ściany. W tym momencie jest oczywiście kilka scenariuszy ale na koniec wynik finansowy każdego z graczy musi się zgadzać. Nie ułożę nikomu strategii wynurzania się spod wody albo utrzymania się na jej powierzchni ale chętnie zainspiruję.
Zacznijmy od przeglądu kilku przykładów adaptacji marek do oczekiwań konsumentów i kupujących. Głównymi wyzwaniami w pandemii w ramach codziennego funkcjonowania było między innymi bezpieczne robienie zakupów w jak najkrótszym czasie, przebywanie w pomieszczeniach z jak najmniejszą ilością osób, dotykanie jak najmniejszej ilości obcych dłoni lub przedmiotów, zabezpieczenie siebie i najbliższych w trakcie przebywania poza domem, kupowanie więcej i na dłużej.
Kto podjął rękawicę i wykorzystał zmieniające się realia do wzmocnienia swojej pozycji rynkowej albo jej zbudowania na nowo ?
Postów nie znaleziono
Napisz opinię